Mokotowscy policjanci zatrzymali 33-latka podejrzanego o włamanie do jednego z osiedlowych sklepów przy ul. Woronicza w Warszawie. Mężczyzna został ujęty przez pracowników ochrony, kiedy wynosił produkty. Wezwani na miejsce mundurowi ujawnili przy nim cztery worki wypełnione papierosami o wartości około 10.000 złotych. Podejrzany tłumaczył, że klucz do drzwi wejściowych dostał od właściciela sklepu, który kazał mu zabrać papierosy. Karany w przeszłości mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Okazało się, że ma na swoim koncie włamanie do mieszkania z końca lutego br., do którego się przyznał. Teraz stanie przed sądem. Grozi mu kara do 10 lat więzienia.

Jak ustalili policjanci, mężczyzna wpadł na pomysł włamania się do sklepu wczesnym rankiem 1 maja, żeby cała sytuacja była mniej podejrzana. Otworzył drzwi, zgarnął kilkadziesiąt pakietów z papierosami różnych marek z zaplecza i zamierzał z nimi wyjść. Nie zauważył jednak, że uruchomił alarm i ściągnął na siebie pracowników ochrony, którzy ujęli go na gorącym uczynku. Panowie przekazali włamywacza policjantom, którzy odebrali mu skradzione produkty tytoniowe i zatrzymali go. Karany kilkakrotnie w przeszłości 33-latek tłumaczył się, że klucz do drzwi wejściowych do sklepu dostał od mężczyzny, który twierdził, że jest właścicielem i kazał mu zabrać papierosy. Innego zdania był upoważniony przez właściciela mężczyzna, który twierdził, że szef jest za granicą i nikt nie wydawał zatrzymanemu mężczyźnie takich poleceń.

Podejrzany trafił do policyjnego aresztu. Usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem.

W trakcie czynności dochodzeniowo-śledczych prowadzonych w mokotowskim wydziale zajmującym się ściganiem przestępstw przeciwko mieniu, okazało się, że mężczyzna jest podejrzany o włamanie do jednego z mieszkań przy ul. Miłobędzkiej, do którego doszło w dniu 25 lutego br. Jak wynika z ustaleń operacyjnych, 33-latek wszedł do mieszkania poprzez wyłamanie okna balkonowego. Z wewnątrz zabrał dwa laptopy, słuchawki, kamerę video, złotą i srebrną biżuterię oraz dwie karty bankomatowe. Wartość oszacowanych przedmiotów oszcowano na około 23.000 złotych.

W tej sprawie również usłyszał zarzuty. Teraz stanie przed sądem, który może go skazać nawet na 10 lat więzienia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj imię