Zatrzymanemu przez policjantów z mokotowskiego wydziału zajmującego się ściganiem przestępstw przeciwko mieniu 51-latkowi podejrzanemu o włamania do paczkomatów, wydawało się, że wszystko skrupulatnie opracował i obmyślił. Nie wziął jednak pod uwagę, że operacyjni mieli swoją strategię i ustalenia, które wyprzedzały jego plany i pozwoliły go zatrzymać. Mężczyzna zamawiał drogą elektronikę za pobraniem do wybranego paczkomatu, a kiedy do której skrytki trafiła przesyłka, włamywał się do niej i zabierał ją. Na wniosek Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów sąd zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci 3 miesięcy aresztu. Za kradzieże z włamaniem oraz ich usiłowania i oszustwa grozi mu kara do 10 lat więzienia.

Cała sprawa zaczęła się od tego, że policjanci prowadzący rozpoznanie operacyjne na temat przestępstw przeciwko mieniu ustalili, że na terenie dzielnicy Mokotów pojawiły się włamania do paczkomatów. Sprawca jednak nie działał po omacku, wybierając przykładowe skrytki, tylko włamywał się do wytypowanych skrzynek. Idąc dalej tym tropem, funkcjonariusze dowiedzieli się, że do takich samych przestępstw dochodziło również w innych dzielnicach Warszawy, a miał je popełniać 51-letni mieszkaniec warszawskiego Mokotowa. Mając wiedzę, że łupem podejrzanego padły paczkomaty przy ul. Dąbrowskiego i 1 sierpnia skontaktowali się z firmą świadczącą tego rodzaju usługi. Pracownicy potwierdzili, że doszło do kilku takich incydentów i że będą w tej sprawie składali zawiadomienie o przestępstwach w Komendzie Rejonowej Policji na Mokotowie.

Pracując w dalszym ciągu nad sprawą, funkcjonariusze przeanalizowali działania sprawcy i ustalili, że działanie on według ułożonego przez siebie i zaplanowanego schematu. Na różnego rodzaju internetowych kontach sprzedażowych zakładał sobie fikcyjne konta. Na wymyślone dane zamawiał drogi sprzęt elektroniczny i fotograficzny za pobraniem do wybranych paczkomatów. Po otrzymaniu informacji, że paczka jest w skrytce, przyjeżdżał po nią w nocy, włamywał się przy użyciu niewielkiego łomu i zabierał przedmioty, które zamówił, nie płacąc za nie.

Mając te informacje, policjanci ustalili, że około godziny 9:30 podejrzany będzie w rejonie jednego z paczkomatów przy Alei Krakowskiej na warszawskich Włochach. Pojechali tam i naprzeciwko urządzenia z przesyłkami kurierskimi zauważyliśmy mężczyznę odpowiadającego rysopisowi podejrzanego. W związku z uzasadnionym podejrzeniem, że mężczyzna będzie usiłował dokonać kolejnego włamania, policjanci nie mogli do tego dopuścić i zatrzymali go.

Nie był z tego faktu zadowolony. Nie chciał podać swoich prawdziwych danych personalnych i wprowadzał policjantów w błąd co do swojej tożsamości. Podczas przeszukania w jego plecaku policjanci znaleźli dowód osobisty. Nie było wówczas żadnej wątpliwości, że to mężczyzna, którego obserwowali. Miał przy sobie dwa smartfony, pieniądze w kwocie około 4300 zł, które zostały zabezpieczone jak dowód przestępstwa i klucze do mieszkania. Po ustaleniu adresu funkcjonariusze pojechali wspólnie z nim celem przeszukania mieszkania. W trakcie czynności znaleźli dwa pudełka z markowymi aparatami fotograficznym wartymi po kilka tysięcy złotych oraz pudełko z bardzo drogim obiektywem fotograficznym. Ujawnili i zabezpieczyli również odzież, w której mężczyzna dokonał przestępstw oraz łom, którym były wyłamywane drzwiczki skrytek w paczkomatach. Mężczyzna potwierdził, że przedmioty należą do niego, a sprzęt fotograficzny pochodzi z włamań, których się dopuścił.

Ponadto dodał, że telefon, który ukradł z paczkomatu, sprzedał w lombardzie nieopodal swojego miejsca zamieszkania. Policjanci pojechali tam i zabezpieczyli smartfona wraz z umową sprzedaży na jego nazwisko oraz spreparowaną przez niego fakturą, świadczącą o tym, że on był właścicielem urządzenia. Po wszystkim funkcjonariusze przewieźli go do komendy policji, gdzie w trakcie sprawdzania w policyjnych systemach okazało się, że mężczyzna był poszukiwany trzema listami gończymi przez Prokuraturę Rejonową w Sochaczewie, Inowrocławiu oraz przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Żoliborza na łączną karę 94 dni więzienia. Ponadto mężczyzna był poszukiwany do ustania miejsca pobyty na podstawie sześciu zarządzeń wydanych między innymi przez prokuratury w Radomiu, Bełchatowie, Kościerzynie i Kaliszu.

W związku z popełnionymi przestępstwami mężczyzna usłyszał prokuratorskie zarzuty oszustwa oraz kradzieży z włamaniem. Na wniosek Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów sąd zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci 3 – miesięcznego aresztu. Teraz grozi mu kara do 10 lat więzienia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj imię