Foto: OSP Młotkowice.

W małej wsi Młotkowice pod Kielcami w tajemniczych okolicznościach zginął 48-letni mężczyzna. Gdy znaleziono jego ciało, było pozbawione głowy i ręki – informują lokalne media.

48-latek od kilku dni nie dawał znaku życia. 22 listopada zaniepokojona rodzina zawiadomiła służby, a na miejsce udali się policjanci i strażacy.

Amstaff na posesji 

Jak relacjonuje kielecka Gazeta Wyborcza, wejścia na teren posesji pilnował pies rasy amstaff. Nie był bardzo agresywny, raczej złakniony kontaktu z człowiekiem. Strażakom udało się go zwieść do jednego z pomieszczeń i tam zamknąć. Dopiero wtedy policja przystąpiła do przeszukania budynku. Oczom funkcjonariuszy ukazał się makabryczny widok. Wewnątrz leżały zwłoki bez głowy i ręki. Dokładnie przeszukano całą posesję, jednak nie znaleziono brakujących fragmentów ciała.

Co tam się wydarzyło?

Na miejscu zabezpieczono wszelkie ślady, ciało zostanie poddane sekcji, która być może pozwoli ustalić przyczynę śmierci mężczyzny. Jak na razie policja nie podaje żadnych szczegółów. Jedna z hipotez zakłada jednak, wynika z nieoficjalnych informacji, że 48-latek został zagryziony i być może pożarty przez psa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj imię