Bardzo poważnie wyglądające zdarzenie drogowe na trasie S7. Kierowca seata, który rozbił się barierkach, twierdzi, że doprowadziło do tego skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie innego uczestnika ruchu.

Zdarzenie miało miejsce 6 sierpnia około południa pomiędzy Ostródą a Olsztynkiem na drodze ekspresowej S7. Seatem podróżowały 3 osoby. Jak wynika z relacji jego kierowcy, stracił panowanie nad kierownicą w wyniku agresji drogowej innego uczestnika ruchu. Seat rozbił się na barierach energochłonnych. Domniemany sprawca wypadku odjechał.

Kierowca seata nie miał w samochodzie rejestratora, ale po jego apelu w internecie nagranie dostarczył inny kierowca. Widać na nim seata wyprzedzającego samochody lewym pasem. Zaraz za nim jedzie volkswagen arteon. Jego kierowca najwyraźniej nie jest zadowolony z tempa, w jakim przebiega manewr, bo dosłownie „siedzi na zderzaku” seata. Gdy po chwili seat zjeżdża na prawy pas, volkswagen momentalnie go wyprzedza, po czym zajeżdża mu drogę. Później, jak wynika z relacji poszkodowanego, gdyż tego momentu nie widać na nagraniu, miał gwałtowanie zahamować, w wyniku czego kierowca seata stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w bariery energochłonne.

 „Samochód marki volkswagen (…) zajechał mi złośliwie drogę i wcisnął hamulec, w wyniku czego musiałem hamować przy prędkości ponad 100 km/h i wpadając w poślizg miałem bardzo groźny wypadek” – relacjonował kierowca seata. „Ludzie, którzy zatrzymywali się, żeby nam pomóc mówią, że ten kto kierował tym autem wcześniej wyprzedzał innych na trzeciego, zajeżdżał innym drogę i jechał na tzw. zderzaku”.

Jak przekazała policja w Olsztynie, zabezpieczono nagranie z wideorejestratora, ustalono także numery rejestracyjne volkswagena. Właściciele auta jest firma leasingowa, zwrócono się do niej o wskazanie użytkownika pojazdu.

Policjanci dodają, że jeśli kierowcy uda się udowodnić tzw. agresję drogową, może usłyszeć on nawet zarzut sprowadzenia zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, za co grozi grzywna w wysokości do 30 tys.

Na szczęście uczestnikom zdarzenia nic się nie stało.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj imię