Zepsute auto na autostradzie to nic nadzwyczajnego, ale policjanci chcieli jakoś pomóc. Po krótkiej rozmowie funkcjonariusze wyczuli woń alkoholu od kierującego. Jak się później okazało, był to dopiero początek. Toyota, którą poruszał się 33-latek, był skradziony z terenu Niemiec, mężczyzna posługiwał się kradzionym dowodem osobistym, a dodatkowo nie posiadał uprawnień do kierowania i był poszukiwany!

30 lipca po godzinie 16:00 na autostradzie A-2 policjanci Wydziału Ruchu Drogowego zauważyli pojazd Toyota Auris, który stał na pasie awaryjnym z otwartą pokrywą silnika oraz bagażnikiem, a kierujący siedział za kierownicą. Funkcjonariusze postanowili pomóc kierowcy. 33-latek, gdy zauważył policjantów, wysiadł z pojazdu i zaczął udawać, że naprawia coś w silniku. Po krótkiej rozmowie już wszystko było jasne. Kierujący miał blisko 2 promile w wydychanym powietrzu, ale to dopiero początek.

Policjanci zaczęli sprawdzać mężczyznę w systemie z dokumentu, którym się posługiwał. Policjant z ponad 35-letnim doświadczeniem był dociekliwy. Sprawne rozpytanie ujawniło, że dokument nie jest jego, lecz został on skradziony. Kierujący nie posiadał uprawnień i był poszukiwany listem gończym. Policjanci Wydziału Kryminalnego sprawdzili pojazd w policyjnym systemie okazało się, że został skradziony rano w Niemczech. Mężczyzna został zatrzymany, a pojazd zabezpieczony i wkrótce zostanie zwrócony właścicielowi.

Kierujący odpowie teraz za kradzież pojazdu, kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości, posługiwanie się kradzionym dokumentem oraz za brak uprawnień do kierowania. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj imię