Ursynowscy kryminalni zatrzymali 37-latka i 28-latka podejrzanych o kradzież przesyłki kurierskiej z dwoma nowymi katalizatorami o wartości około 5000 zł. Obaj mężczyźni w czasie przestępstwa byli zatrudnieni jako kurierzy u podwykonawcy wykonującego usługi na rzecz jednej ze znanych firm kurierskich. Młodszy z podejrzanych miał namówić starszego na zabranie paczki z sortowni i wywiezienie jej poza teren zakładu. Miała ona trafić w ręce starszego, który sprzedał jej zawartość i podzielił się pieniędzmi ze wspólnikiem. Kierownictwo firmy jednak dopatrzyło się przestępstwa. Obaj sprawcy wylecieli z pracy. Po zawiadomieniu trafili w ręce policjantów. Teraz grozi im do 5 lat więzienia.

W trakcie prowadzonego dochodzenia kryminalni ustalili, że przestępstwa dopuścił się 37-latek przy współudziale o 9 lat młodszego znajomego. Obaj często zmieniali miejsce pobytu. To jednak nie stanowiło problemu dla policjantów, którzy w drodze działań operacyjnych ustalili, gdzie przebywają podejrzani.

W dniu zatrzymania policjanci dowiedzieli się, że pierwszy z nich przebywa w Raszynie. Kiedy pojechali na miejsce, zauważyli go na parkingu przed galerią handlową. Mężczyzna został wylegitymowany i zatrzymany.

Mężczyzna wyjaśnił, że dniu 6 maja 2021 r. na rozdzielnie firmy kurierskiej mieszczącej się na warszawskim Ursynowie przyszedł do niego młodszy kolega i powiedział, że jest tam paczka, w której są dwa katalizatory o wartości prawie 5000 zł. Powiedział mu, żeby wywiózł ją poza teren zakładu i tam mu ją oddał, a on sprzeda te katalizatory i podzielą się pieniędzmi. Mężczyzna tłumaczył, że postąpił zgodnie z prośbą kolegi. Po czym on odebrał przesyłkę, a następnego dnia wspólnik przyniósł mu pieniądze w kwocie 1000 zł. Podejrzany tłumaczył się, że zgodził się na udział w przestępstwie, ponieważ był w trudnej sytuacji materialnej.

Drugi z podejrzanych został zatrzymany tego samego dnia w miejscowości Piastów w powiecie pruszkowskim. Mężczyzna również tłumaczył się problemami finansowymi. Częściowo potwierdził wersję swojego poprzednika, ale wyjaśniał, że katalizatory sprzedał 37-latek za 4000 zł. Po czym przekazał mu 2000 zł.

Obaj trafili do policyjnego aresztu. Mężczyźni narzekali, że już ponieśli konsekwencję z tytułu kradzieży, gdyż zostali zwolnieni z pracy. Pracodawca obciążył ich kosztami wynikającymi z utraty przesyłki. Teraz podejrzani staną przed sądem, który może ich skazać nawet na 5 lat więzienia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj imię