Wilanowscy kryminalni ustalili i zatrzymali dwóch podejrzanych o kradzież markowej damskiej torebki wartej 20.000 zł. 40-latkowie wpadli na pomysł niemal, że filmowego skoku. Podjechali samochodem pod wcześniej upatrzony sklep z drogą damską galanterią. Jeden z nich czekał w aucie z włączonym silnikiem. Drugi wszedł do sklepu, zabrał torebkę z półki i wybiegł. Następnie razem odjechali. Przed kradzieżą zmienili tablice rejestracyjne w pojeździe, na wcześniej skradzione. Mimo to policjanci dotarli do podejrzanych, którzy skok obmyślili jeszcze w zakładzie karnym, w którym się poznali. Teraz niebawem obaj tam wrócą. Grozi im kara do 5 lat więzienia.

Jak ustalili policjanci, obaj podejrzani poznali się w jednym z zakładów karnych, gdzie wpadli na pomysł współpracy na wolności. Kiedy wyrok minął i panowie opuścili więzienne mury, po czym skontaktowali się ze sobą. Obaj wpadli na pomysł kradzieży markowych damskich torebek. Obmyślili wspólny plan, upatrzyli sklep z bardzo drogą damską galanterią, wyznaczyli czas i ruszyli do działania. Podjechali pod jeden ze sklepów na warszawskim Wilanowie.

Właściciel auta siedzący za kierownicą poczekał przed wejściem. Drugi z podejrzanych wszedł do butiku. Z półki zabrał torebkę wartą 20.000 zł. Po czym wybiegł z nią. Wsiadł do auta i obaj odjechali.

Pokrzywdzona zgłosiła kradzież, a wilanowscy kryminalni zajęli się sprawą. W trakcie czynności dochodzeniowo-śledczych policjanci ustalili, że podejrzani zmienili tablice rejestracyjne w aucie kilka ulic przed miejscem przestępstwa. Funkcjonariusze dotarli do nagrań z kamer monitoringu, na podstawie których odczytali prawdziwe numery rejestracyjne samochodu biorącego udział w przestępstwie. Po ustaleniu właściciela przyjrzeli mu się bliżej. Zebrane w tej sprawie dowody wskazywały, że brał on udział w przestępstwie. Został zatrzymany. Po kilkunastogodzinnym pobycie w policyjnej celi usłyszał zarzut kradzieży.

Przyznał się do wszystkiego, ujawniając tożsamość swojego wspólnika. Następnego dnia kryminalni zapukali do drzwi drugiego 40-latka. Nie był zaskoczony obecnością policjantów. Został zatrzymany i również usłyszał zarzuty. Teraz obaj panowie wrócą do miejsca, w którym zrodził się ich pomysł. Grozi im kara do 5 lat więzienia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj imię