Policjanci z Wydziału Kryminalnego II Komisariatu Komendy Miejskiej Policji w Łodzi zatrzymali 30-latka podejrzanego o usiłowanie zabójstwa swojego znajomego. Jak wynika z ustaleń śledczych, powodem niekontrolowanego wybuchu agresji u podejrzanego była zazdrość o partnerkę, która uczestniczyła w spotkaniu towarzyskim z udziałem dotkliwie pobitego mężczyzny.

9 maja 2021 roku funkcjonariusze z II Komisariatu Policji w Łodzi otrzymali informację o młodym mężczyźnie, który z poważnymi obrażeniami głowy trafił do jednego z łódzkich szpitali. Urazy jakich doznał pokrzywdzony spowodowane były pobiciem i były na tyle poważne, że nieprzytomny podłączony został do aparatury ratującej życie. Wiedząc, że doszło do przestępstwa, kryminalni rozpoczęli ustalenia sprawców i okoliczności zajścia.

Czynności przeprowadzone przez mundurowych doprowadziły ich do jednego z mieszkań w dzielnicy Bałuty. Podczas rozmów z lokatorami, stróże prawa ustalili mieszkanie, w którym poprzedniego dnia miała odbywać się suto zakrapiana alkoholem impreza towarzyska. Podczas rozmowy z kobietą obecną w lokalu, policjanci ustalili, że podczas spotkania znajomy miał zwrócić się do niej w bardzo wyzywający sposób. Słowa tego mężczyzny nie spodobały się również obecnemu w domu partnerowi 26-latki. W efekcie obaj mężczyźni wyszli przed blok, gdzie 30-latek dotkliwie pobił swojego oponenta.

Ponieważ podejrzanego nie było w domu, policjanci podjechali do jego miejsca pracy, aby go zatrzymać. Notowany uprzednio za inne przestępstwa 30-latek usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa, za co grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Decyzją Sądu Rejonowego Łódź-Śródmieście, na wniosek Prokuratury Rejonowej Łódź-Bałuty 30-latek został aresztowany na 3 miesiące.

2 KOMENTARZE

  1. Szczerze? To mi nie żal Proboszcza, który na swoich strimach setki razy życzył komuś śmierci, życzył aby ten ktoś zdechł, dzwonił do wszystkich korporacji taxi w Łodzi i każdej dyspozytorce życzył żeby zdechła i każdą wyzywał od qrew dlatego, że ona odmawiała przyjęcia zamówienia, bo Proboszcz na dzień dobry witał się z nią agresją i obelgą.
    Nie ma co ukrywać, ale Proboszcz nie jest człowiekiem, bo myślący człowiek nie zachowuje się w tak patologiczny, chamski i agresywny sposób do osoby, która kompletnie nic mu nie zawiniła, to po prostu zwykły wykolejeniec, którego powinno się odizolować w psychiatryku bo tylko zagraża na ulicy postronnemu społeczeństwu.
    To tak jakby w centrum miasta wypuścić wściekłego amstafa.
    Za cholerę nie żal mi Proboszcza, przynajmniej wiele ludzi odetchnie z ulgą i nie będą obrażane przez tego pozbawionego człowieczeństwa przygłupa.
    Jego trzeba odizolować od ludzi, a nie troszczyć się o jego zdrowie!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj imię