Kara nawet do 25 lat więzienia grozi 50-letniemu mężczyźnie, który podłożył ogień pod przyczepę kempingową. W przyczepie, która po chwili stanęła w płomieniach, przebywała 33-letnia kobieta, dziś może mówić o wielkim szczęściu. 33-latkę z płonącej pułapki uratowali przypadkowi świadkowie znajdujący się w pobliżu. Świadkowie pomogli również w schwytaniu sprawcy przestępstwa, który bezpośrednio po podłożeniu ognia, jak gdyby nigdy nic poszedł na pobliski przystanek autobusowy. 50-letni mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa, do którego się przyznał – grozi mu kara od 8 do 25 lat pozbawienia wolności albo dożywotniego więzienia.

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w ubiegły czwartek (05.08.2021 r.) w okolicy ul. Poprzecznej w Olsztynie. Służby ratunkowe otrzymały informację o pożarze przyczepy kempingowej usytuowanej w pobliżu budynku mieszkalnego. Do obsługi zdarzenia zadysponowano kilka zastępów straży pożarnej, policję oraz karetkę pogotowia. Przyczepa kempingowa spłonęła doszczętnie, a w wyniku pożaru uszkodzona została również elewacja sąsiedniego budynku, w którym w chwili zdarzenia przebywało kilkanaście osób – nikomu na szczęście nic się nie stało.

Policjanci pracujący na miejscu pożaru ustalili, że w przyczepie w chwili pożaru znajdowała się 33-letnia kobieta. Poszkodowanej z pomocą jako pierwsi przyszli przypadkowi świadkowie, wywarzyli oni drzwi z płonącej przyczepy i wydostali w bezpieczne miejsce przerażoną kobietę. Również dzięki świadkom, policjanci bardzo szybko zatrzymali i doprowadzili do policyjnego aresztu mężczyznę podejrzewanego o podpalenie.

Na miejscu zdarzenia, przy wyjaśnianiu przyczyn i okoliczności zdarzenia pracowała policyjna grupa dochodzeniowo-śledcza wraz z technikiem kryminalistyki, którego zadaniem było zabezpieczenie śladów z miejsca przestępstwa. O zdarzeniu powiadomiono również prokuratora nadzorującego czynności procesowe. Do zbadania przyczyn pożaru powołano także biegłego zakresu pożarnictwa. W wyniku przeprowadzonego śledztwa szybko ustalono, że zarzewie ognia znajdowało się bezpośrednio pod drzwiami wejściowymi prowadzącymi do przyczepy, szybko też ustalono, że działając w ten sposób, sprawca chciał odciąć kobiecie ewentualną drogę ucieczki ze śmiertelnej pułapki.

Podczas tej interwencji bardzo ważna była również rola osób postronnych. Gdy jedni ze świadków pomagali kobiecie w wydostaniu się z potrzasku, drudzy ujęli sprawcę na przystanku autobusowym i przetrzymali go do przyjazdu radiowozu. 50-latek szybko trafił do policyjne celi, a 33-latka ostatecznie wyszła z opresji bez szwanku – nie wymagała pomocy medycznej.

50-latek swoje zachowanie próbował tłumaczyć tym, że podpalenie przyczepy, w której przebywała jego koleżanka, poprzedzone było sprzeczką między nimi. Mężczyzna przyznał się do zarzucanego czynu, a dowody zebrane i zabezpieczone przez śledczych bezpośrednio na miejscu zdarzenia świadczą o tym, że 50-latek dokładnie wiedział, że w przyczepie znajduje się kobieta i mimo tego faktu postanowił podpalić przyczepę, narażając 33-latkę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia, a nawet życia. Mężczyźnie przedstawiono zarzut usiłowania zabójstwa, za który kodeks karny przewiduje karę od 8 do 25 lat pozbawienia wolności albo dożywotniego więzienia. Na wniosek Policji prokurator sporządził wniosek do sądu o zastosowanie wobec mężczyzny środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Sąd przychylił się do wniosku policjantów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj imię