Mokotowscy kryminalni odzyskany kradziony samochód wartości 160.000 zł oraz zatrzymali 44-latka podejrzanego o kradzież. Mężczyzna ukrył samochód w garażu posesji wynajmowanej przez kuzynkę na terenie powiatu wyszkowskiego. Do czasu odbioru auta miał się nim opiekować konkubent zamieszkałej tam kuzynki. Policjanci jednak okazali się szybsi i zabezpieczyli samochód. Podejrzany mężczyzna usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem. Prokurator zastosował wobec niego dozór policyjny. Grozi mu kara do 10 lat więzienia.

Funkcjonariusze ustalili operacyjnie, że samochód toyota camry skradziony na terenie warszawskiego Mokotowa może być ukryty w garażu jednej z posesji w miejscowości Mostówka. W związku z informacją postanowili odwiedzić domowników. Mieszkająca po tym adresem kobieta, wspólnie z 22-letnia córką i 20-letnim synem byli zaskoczeni, że pod ich dachem może znajdować się kradzione auto. Funkcjonariusze ujawnili poszukiwane auto. Było w nienaruszonym stanie. 20-latek powiedział policjantom, że tym samochodem w nocy wjechał jego 44-letni wujek, który według jego wiedzy kradł już samochody. Policjanci przesłuchali domowników w charakterze świadka oraz zabezpieczyli pojazd.

W trakcie wciągania toyoty na lawetę kryminalni zauważyli, że za ogrodzeniem posesji drogą przechodził mężczyzna, który na ich widok odwrócił głowę i przyspieszył kroku. W związku z jego nienaturalnym zachowaniem policjanci postanowili to sprawdzić. Okazało się, że mężczyzna jest partnerem 22-letniej córki kobiety wynajmującej dom, z garażu którego zabierali auto. 25-latek powiedział, że to on przyjechał tym samochodem poprzedniej nocy. Samochód powierzył mu mężczyzna, którego zna tylko z imienia i obiecał 200 zł za przechowanie.

Wymieniony został zatrzymany. Pojazd trafił na parking strzeżony, a 25-latek do policyjnego aresztu. Został zwolniony do domu po przesłuchaniu.

W trakcie dalszych czynności policjanci ustalili, że 44-latek podejrzany o kradzież pojazdu porusza się samochodem renault scenic i może przebywać właśnie na terenie miejscowości Kobyłka. Mężczyzna został zatrzymany na jednej z ulic. Nie miał w samochodzie żadnych przedmiotów pochodzących z przestępstwa bądź służących do jego popełnienia. W jego mieszkaniu policjanci znaleźli natomiast zagłuszarkę do sygnałów GPS mogącą służyć do popełnienia przestępstwa. Urządzenie zostało zabezpieczone. Natomiast 44-latek trafił do policyjnego aresztu.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego postawiono mu zarzut kradzieży z włamaniem. Podejrzany nie przyznawał się do przestępstwa. Prokurator zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru. Teraz grozi mu kara do 10 lat więzienia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj imię