Policjanci z mokotowskiego wydziału wywiadowczo-patrolowego zatrzymali 19-latka podejrzanego o kradzież z włamaniem do pomieszczeń gospodarczych. Jak ustalili, mężczyzna posłużył się skradzionymi wcześniej kluczami. Używając ich, włamał się do pomieszczenia gospodarczego, gdzie pracownicy budowy trzymali elektronarzędzia. Po czym wyniósł kilka urządzeń, które zastawił w pobliskim lombardzie. Następnie, po kilku dniach wrócił tam, żeby przenocować. Pracownicy wezwali policjantów, kiedy zauważyli śpiącego włamywacza. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Grozi mu kara do 10 lat więzienia.

Do nietypowego zgłoszenia policjanci zostali wezwani kilka minut po 13.00. Na miejscu pracownicy budowy oświadczyli, że w pomieszczeniu zastali śpiącego włamywacza. Miał na sobie bluzę jednego z pracowników. Kierownik budowy powiedział, że wcześniej został im skradziony jeden komplet kluczy. Po jakimś czasie z pomieszczenia gospodarczego zginęły im elektronarzędzia w postaci szlifierki kątowej, lampy halogenowej, mieszarki oraz wiertarki udarowej.

W rozmowie z policjantami 19-latek oświadczył, że jakiś czas temu wyprowadził się z domu, ponieważ chciał zacząć poważne i dorosłe życie, ale mu nie wychodziło. Nie miał z czego się utrzymywać. Obserwował od jakiegoś czasu teren budowy i widział, że pracownicy trzymają elektronarzędzia w piwnicy. Korzystając z okazji, wszedł tam i zabrał komplet kluczy. Następnie wrócił w nocy, otworzył nimi pierwsze z pomieszczeń, w którym znajdowały się ubrania robocze pracowników, po czym łomem zerwał kłódkę do drugiego pomieszczenia i zabrał elektronarzędzia, które zaniósł do lombardu i zastawił. Pieniądze przeznaczył na alkohol oraz artykuły żywnościowe.

Po kilku dniach, kiedy zrobiło mu się zimno, stwierdził, że skoro ma klucze, to wróci do tego pomieszczenia i się prześpi. Tak też zrobił i został przyłapany przez pracowników. Policjanci zatrzymali mężczyznę podejrzanego o kradzieży z włamaniem, a następnie osadzili go w policyjnym areszcie. Odwiedzili też lombard, w którym spieniężył skradzione przedmioty, gdzie zabezpieczyli elektronarzędzia oraz umowy kupna-sprzedaży, na nazwisko podejrzanego.

Następnego dnia podejrzany usłyszał zarzuty, za które sąd może go skazać na 10 lat więzienia. Postępowanie w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem mokotowskiej prokuratury rejonowej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj imię